Są miejsca i chwile, które przypominają nam, kim jesteśmy. Takim momentem były dla nas ogólnopolskie obchody jubileuszu 800-lecia śmierci św. Franciszka, które odbyły się 23 maja 2026 r. w Sanktuarium św. Anny na Górze św. Anny. Przyjechaliśmy z różnych prowincji, w różnych habitach — ale jako bracia i synowie św. Franciszka z Asyżu.. I właśnie to było chyba najpiękniejsze w tym dniu.
Spotkanie z generałami
Wyjątkową wymowę całemu wydarzeniu nadała obecność generałów franciszkańskich rodzin zakonnych. To rzadka okazja, by spotkać się z tymi, którzy stoją na czele naszych wspólnot na poziomie całego Kościoła — i poczuć namacalnie, że nasza wspólnota jest czymś znacznie większym niż to, co znamy z codzienności własnego klasztoru czy seminarium. Rozmowy przy kawie, uściski dłoni, wspólne zdjęcia — wszystko to tworzyło wyjątkową atmosferę.
„Odwracasz porządek”
Konferencję wygłosił kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski — człowiek, który zna i kocha duchowość franciszkańską, choć patrzy na nią z zewnątrz. I może właśnie dlatego powiedział nam o Franciszku rzeczy, nad którymi warto się zatrzymać.
Mówił o nawróceniu jako „odwróceniu porządku” — że miłość sprawia, iż ten najsłabszy staje się dla nas najważniejszy. Że ubóstwo Franciszka nie było pogardą dla świata, lecz pytaniem: czyje to jest? — i odpowiedzią, że wszystko należy do Boga. Że stygmaty były owocem relacji tak bliskiej, że odcisnęła się na ciele.
Słuchało się tego inaczej niż wykładu. Bardziej jak rozmowy przy ogniu. (->Konferencji można wysłuchać na stronie archidiecezji Krakowskiej)
Msza jubileuszowa
O godz. 12:30 kard. Ryś przewodniczył uroczystej Mszy świętej. W homilii mówił o Dobrym Pasterzu i o tym, że Jezus odpowiada na ludzkie pytania najpierw świadectwem — nie słowami. Że ewangelizacja zaczyna się od atrakcyjności życia. Że Bóg chce nas poznać w tym biblijnym, głębokim sensie — i czeka na naszą zgodę.
Trudno było nie myśleć podczas tej Eucharystii o samym Franciszku, który Mszę świętą przeżywał jako realną obecność Pana. I który na to właśnie postawił całe swoje życie.
Jeden zakon
Wracaliśmy z Góry św. Anny z czymś, co nie mieści się w żadnym sprawozdaniu. Ze świadomością, że jesteśmy częścią czegoś wielkiego — rodziny, która ma 800 lat i wciąż żyje tym samym charyzmatem. I że choć mamy różne habity i różne tradycje, to to, co nas łączy, jest silniejsze od tego, co nas dzieli.
Jubileusz był okazją do zaciśnięcia tych braterskich więzi. Ale przede wszystkim przypomniał nam, że one już istnieją — i że wystarczy się spotkać, żeby je poczuć.
