Nasze życie 111 – Dam wam serce

 HOME      O NAS     PRENUMERATA     ARCHIWUM      KONTAKT
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯

„Dam wam serce…” Ez 36,25

 

Chrystus przez Cud w Lanciano woła do nas:„Uwierz w moją miłość! Ja Ciebie kocham i zawsze jestem tu obecny, bo Cię kocham. Wjakiejkolwiek jesteś sytuacji, zawsze możesz do Mnie powrócić”…

Ciemna noc wiary

                W VIII w. w małym włoskim miasteczku Lanciano znalazła schronienie grupa bazyliańskich mnichów prześladowanych za wystąpienie w obronie kultu ikon w Konstantynopolu. Wśród nich był pewien kapłan, bazylianin. Wydawało się, że najgorsze – prze­śladowanie – już go minęło, tym­czasem czekały na niego nowe trudności – obcy kraj, inny język, inne tradycje. Zetknął się też z tutej­szymi ruchami publicznie manifestującymi, że w Eucharystii nie ma Jezusa, Boga-Człowieka. On, jako mnich wychowany we wschod­nich tradycjach Ojców Pustyni, wiedział, że w Eucharystii Jezus, Bóg-Człowiek, jest. Jednak to, co wcześniej wydawało mu się trwa­łe, teraz zaczęło się chwiać. Zaczął pytać: a może oni mają rację? Czy w Eucharystii obecne jest prawdzi­we Ciało Chrystusa? Czy on jako kapłan ma Bożą moc sprowadzenia Boga samego do hostii; moc, którą Jezus przekazał apostołom podczas Ostatniej Wieczerzy? Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? Bo jeśli nie zmartwychwstał, to on sam nie ma żadnej mocy, a eucharystyczna hostia nie jest Ciałem Chrystusa. Nie umiał znaleźć odpowiedzi na te wątpliwości, żadne tłumaczenie nie dawało mu światła, nie dawało mu pokoju. Przeżywał głęboką noc wewnętrzną, przechodził przez pustynię, oczyszczenie. Tak było już od samego początku histo­rii Izraela, że Pan przeprowadzał przez wszelkiego rodzaju noce i próby tych, przez których przeka­zywał coś wielkiego swojemu lu­dowi.

Rzeczywista Obecność

Pewnego dnia, kiedy zakonnik celebrował Mszę św., gdy wymó­wił słowa konsekracji: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje; bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”, zobaczył, że Hostia zamieniła się w Ciało, a wino w Krew. Nie mógł opanować swojego wewnętrznego porusze­nia, nie mógł też ukryć tego, co się stało. Jako wschodni mnich, spra­wował liturgię w małej kapliczce, w oddaleniu od ludzi, jednak słysząc ich szemranie, wyszedł do nich i ze wzruszeniem powiedział: „wejdźcie i zobaczcie, jaki Cud jest z nami”. Zrozumiał, że Pan dał odpowiedź dla niego i dla innych: Bóg jest zawsze realnie obecny w Eucharystii, która jest obroną i po­mocą dla chrześcijan.

Ekspertyzy