III Niedziela Wielkiego Postu

III Niedziela Wielkiego Postu

Rozważamy słowo Boże…

Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «Jestem, który jestem»…

Jesteś mężczyzną? Jesteś kobietą? Tak, ale jednocześnie jesteś oblubieńcem, oblubienicą – wiesz o tym? Pamiętasz o tym?

Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy co prawda zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w imię Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój…lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg…

Jezus dzisiaj w Ewangelii wspomina o drzewie figowym zasadzonym w winnicy. Czy to nie dziwne? Mieć piękną winnicę a w środku niej zasadzić drzewo figowe, takie jedno, małe? Po co? Wygląda na to, że ten, który to zrobił miał jakieś szczególne upodobanie do owoców tego drzewa. Widocznie pragnął, aby to drzewo figowe było dla niego czymś szczególnym w całej winnicy jaką posiadał. Musiał być on szczególnie rozmiłowany w tym drzewie figowym.

Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie…

W Księdze Izajasza w 5 rozdziale znajdziemy coś podobnego. Tym razem to Izajasz wyśpiewuje pieśń o winnicy swojego Przyjaciela i ma na myśli Naród Wybrany, który był winnicą Boga. Opisując cały ogrom łaski, poświecenia, darów, które ofiarował Bóg, aby ta winnica posiadała wszystko i dzięki temu przyniosła najwspanialsze owoce zauważa jednocześnie, że stało się coś zupełnie innego – winnica wydała cierpkie jagody.

Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, 
a nie uczyniłem w niej? 
Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, 
ona cierpkie dała jagody?…

U Ezechiela w 16 rozdziale czytamy o tym, jak Ezechiel porównuje Izraela do oblubienicy a Boga do Oblubieńca. Opisuje całą historię oblubienicy, która dzięki miłości Oblubieńca otrzymała wszystko. Jednak jej serce pozostawało wciąż nienasycone. Do tego stopnia, że cudzołożyła, czyli zdradzała Boga przez oddawanie czci bożkom. Nie oczekiwała żadnej zapłaty za to cudzołóstwo. Nie była nierządnicą. Szukała tylko jednego – nasycenia serca. Szukała miłości. Dlaczego? Bo nie odkryła tego, jak bardzo już jest umiłowana przez Oblubieńca, bo tylko On kocha ją za darmo.

U ciebie działo się odwrotnie niż u nierządnic: nikt nie gonił za tobą. To ty dawałaś zapłatę, a ciebie nikt nie wynagradzał. Tak, z tobą było wprost odwrotnie…

Przełóżmy to na nasze podwórko. Spójrzmy na nas, naszą relację z Bogiem. To dzięki Niemu otrzymaliśmy wszystko. On nas stworzył i dlatego jesteśmy, żyjemy. On nas odkupił i dlatego mamy nadzieję życia wiecznego. Możemy żyć w pełni, wolni od grzechu, wolni do miłości. Ale coś jakby nie szło. Te nasze serca jakby wciąż odchodziły gdzieś na bok, jakby czegoś szukały.

Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł…

Nie wystarczy być przy Bogu ciałem. Nie wystarczy niedzielna Msza, nie wystarczy nawet sam chrzest, nie wystarczy pomodlić się w określonych porach. To zbyt mało. Dziś toczy się walka o Twoje i moje serce – do kogo należy? Gdzie jest nasz skarb? Gdzie jest nasze serce?

Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć…

Czas, który jest nam dany i zadany to czas cierpliwości Boga. Każdy poranek, w którym otwierasz oczy zapowiada nowy dzień, który jest Tobie dany jako nowa szansa, aby odkryć miłość, która jest przy Tobie, aby na nią odpowiedzieć w taki sam sposób – miłością. Proszę Cię, nie czekaj i zrób to dzisiaj.