I Niedziela Wielkiego Postu

I Niedziela Wielkiego Postu

Rozważanie słowa Bożego.

…Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie…

Klasyka. Zaczyna się okres Wielkiego Postu i w liturgii słowa znowu słyszymy o tym, jak mamy się modlić, jak mamy pościć, jak ofiarować jałmużnę. Znowu słyszymy o tym, jak Pan Jezus był kuszony. Znowu to słyszymy. Znowu. Czy to jedynie jakieś rozdrapywanie ran, które po roku czasu już tak dobrze zaczęły się goić? A co to za rany? Skąd te rany? Są to rany właśnie z przed roku. Te rany zadaje nam słowo Boże. Tak. Ono jest po to, aby nas ranić, aby uwalniać nas od grzechu a to boli. Ale to samo słowo Boże jest także po to, by nas leczyć. Nigdy nie leczy nas kłamstwem, pocieszeniami bez pokrycia, ale leczy nas Prawdą, leczy miłością.

…Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem…
Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: »Nie samym chlebem żyje człowiek«…

            Jezus został poddany próbie kuszenia w konkretnym czasie – gdy poczuł głód. To właśnie wtedy pokusa, szatan uderza w nas najbardziej – gdy czujemy głód. I to nie tylko ten cielesny. A skoro czuję głód, to znaczy, że czegoś mi brakuje. A jeśli tak jest to będę przecież robił wszystko, aby w jakiś sposób pozbyć się tego przykrego uczucia głodu. Będę szukał wszystkiego co tylko możliwe, aby ten głód nasycić czymkolwiek. Do tego właśnie stara się szatan nakłonić Jezusa. On chce, aby Pan wszelkiego stworzenia zaspokoił swój głód kamieniami. I nie chce tego tylko dla Niego, ale także dla nas. Robi wszystko, abyśmy uwierzyli, że możliwe jest to, abyśmy nasycili się „kamieniami”. Więc co dzisiaj? Zakupy bez ograniczeń? Wystawna uczta w najdroższej restauracji? Piąta już w tym tygodniu wizyta u kosmetyczki? Telewizja przez cały dzień? Impreza bez hamulców? Co jeszcze? A to wszystko to przecież tylko kamienie. A my wciąż wierzymy w to kłamstwo, że nas nasycą. Prawdziwy Chleb Życia jest jednak gdzie indziej. To Eucharystia, to słowo Boga. Nic tak nas nie nasyci. Naprawdę, na zawsze.

…Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód…

            Jezus uczy nas jeszcze jednego. Uczy nas co to znaczy być Synem Boga. Czasem może się nam wydawać, że to synostwo Boże, które otrzymujemy w Jezusie przez chrzest uprawnia nas do życia bez granic. Jednak to nasze „bez granic” kończy się tam, gdzie zaczyna się grzech. Dlatego Jezus pokazuje nam,  że być synem Boga to słuchać Jego słów, Jego głosu, to pełnić Jego wolę, to Jego czcić. To po prostu żyć dla Niego, żyć z Nim a nie dla siebie. Szatan zawsze będzie dążył do tego, aby podważyć w nas to synostwo, aby je ośmieszyć, abyśmy zwątpili w jego prawdziwość. Zwłaszcza wtedy, gdy cierpimy, gdy wszystko wokół nas, jakby chciało zaprzeczyć temu, że jesteśmy synami i córkami Boga.

…Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu…

            Diabeł odstąpił od Jezusa aż do czasu, czyli do momentu ukrzyżowania. Tam ponowił swoje starania. Jezus znowu usłyszał, tym razem z ust tych, którzy Go krzyżowali, słowa „jeśli jesteś Synem Boga zejdź z krzyża a uwierzymy Tobie”. Jezus jednak pozostał na krzyżu do końca i umierał na nim ze słowami „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”. Właśnie tak – Ojcze! W Twoje ręce! Jezus objawia nam wszystkim co to znaczy być synem Boga najpełniej na krzyżu właśnie przez to, że na nim umiera. Być synem to być ukrzyżowanym z miłości do Ojca i z miłości do ludzi. To dać swoje życie za życie świata, stracić je dla woli Bożej, by w każdym doświadczeniu krzyża móc powiedzieć „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”.